Moje materiały

Myślę, że krytyczne dla efektów jakiejkolwiek konserwacji są użyte materiały. Na nic zdadzą się umiejętności i nawet najlepsze narzędzia, jeśli nie ma odpowiedniego materiału na wykonanie uzupełnienia. A jeśli chodzi o drewno, tak masyw jak i fornir, to najlepsze jest z odzysku z fragmentów starych mebli. Kupuję fragmenty mebli na targach staroci, kilka razy trafiłem na likwidację starego warsztatu renowacji mebli i zdobyłem zgromadzone tam kawałki drewna, a także zdarzało mi się znaleźć na śmietniku przydatne elementy meblowe. Używam także nowego drewna, gromadzę co ciekawsze napotkane kawałki i czekają one na swoje zastosowanie.

Front szufladki mogłem zrekonstruować (to ta dolna na zdjęciu) tylko dlatego, że miałem kawałek odpowiedniego forniru brzozowego.

Coraz trudniej jest zdobyć fragmenty starych mebli. Dlatego bardzo dbam o każdy, nawet bardzo mały, kawałek. Zresztą przechowywanie fragmentów (można by wręcz powiedzieć: ścinków) ma i tę zaletę, że często udaje mi się znaleźć taki, który akurat ma odpowiedni wygląd i potrzebny rozmiar. Czasami dochodzi do paradoksalnych sytuacji, gdy poszukiwanie odpowiedniego kawałka zajmuje więcej czasu niż jego montaż/wykończenie.

Gromadzę także stare okucia meblowe, zamki i to, co służy do ich mocowania, a więc gwoździe i wkręty. Ze zdobyciem tych ostatnich jest najtrudniej, rzadko kiedy pojawiają się na targach staroci. Na szczęście ci, którzy naprawiali meble przede mną, nie szczędzili gwoździ i wkrętów do wzmacniania konstrukcji meblowych i też trochę tego zebrałem.

© Copyright Zbigniew Roman