Techniki wykończeniowe

Prace wykończeniowe dotyczą najważniejszego elementu konserwowanego obiektu: jego zewnętrznego wyglądu, wrażenia, jakie wywołuje. Wszelkie funkcje użytkowe (szczególnym przypadkiem są tu muza, gdzie mają one znikome znaczenie) są zwykle wtórne w stosunku do wyglądu zabytkowego przedmiotu. Nikt nie będzie zadowolony z konserwacji, w wyniku której renesansowe krzesło będzie wyglądało jak dziewiętnastowieczna powtórka. Dobrym wykończeniem można zachować klasę i charakter obiektu zabytkowego, albo też właściwie zniszczyć go.

‍W ‍siedemnastowiecznym ‍sepecie ‍wnętrza ‍szufladek ‍zostały ‍kiedyś ‍pomalowane. ‍Powierzchnia ‍farby ‍uległa ‍znacznym ‍uszkodzeniom ‍i, ‍jednocześnie, ‍nie ‍była ‍zgodna ‍z ‍typowym ‍dla ‍czasu ‍powstania ‍sposobem ‍wykańczania. ‍Najwyraźniej ‍farba ‍miała ‍pokryć ‍zniszczenia ‍ścianek ‍szufladek. ‍Jako ‍wykończenie ‍powierzchni ‍wybrałem ‍pokrycie ‍kołtryną ‍jako ‍rozwiązanie ‍zgodne ‍z ‍wykończeniami ‍stosowanymi ‍oryginalnie ‍i ‍jak ‍najmniej ‍ingerujące ‍w ‍strukturę ‍obiektu.

Moja Żona co jakiś czas irytuje się tym, że w naszym domu jest kilka przedmiotów w stanie wymagającym konserwacji. 

A to krzesło się kiwa, a to politura pościerana na poręczach i oparciu fotela,  a to coś złamane. Ja z rozmysłem nic z tym nie robię. Te przedmioty są w stanie naturalnego zużycia i lubię je mieć wokół siebie jako punkty odniesienia dla moich działań konserwatorskich. Dobrze jest wiedzieć jak wygląda prawdziwy przedmiot.


Co i raz jestem wciągany w dyskusje, których tematem jest datowanie przedmiotów. Rozbawiają mnie argumenty w rodzaju “to jest w tak dobrym stanie, że nie może być stare”, ale jest to także nauka, że wrażenie “zabytkowości” powstaje także pod wpływem wyglądu powierzchni przedmiotu. Ogólnie rzecz biorąc jest to kompletnie błędne. Jest wiele obiektów wykonanych setki lat temu, których powierzchnia jest w świetnym stanie. 

Mechanizm francuskiego zegara z około 1720 roku, przed czyszczeniem. Właściwie wygląda jakby przed chwilą opuścił warsztat.

Mechanizmy zegarowe są dosyć specyficznym przykładem obiektów, w przypadku których stan zachowania powierzchni jest bardzo zawodnym wskaźnikiem dla datowania.

Mechanizm zegara szwarcwaldzkiego z dziewiętnastego wieku, przed czyszczeniem. Wygląd robi wrażenie bardzo wiekowego.

‍W ‍wielu ‍przypadkach ‍nie ‍ma ‍możliwości ‍identyfikacji ‍oryginalnej ‍techniki ‍wykończeniowej ‍tak ‍mebla, ‍jak  i ‍wielu ‍innych ‍obiektów. ‍Politura ‍szelakowa, ‍która ‍weszła ‍w ‍powszechne ‍użycie ‍pod ‍koniec ‍osiemnastego ‍wieku, ‍dzisiaj ‍wydaje ‍się ‍zupełnie ‍oczywistym ‍wykończeniem ‍także ‍dla ‍mebli, ‍które ‍powstały ‍wcześniej. ‍Nie ‍myślę ‍żeby ‍to ‍był ‍błąd, ‍dawne ‍meble ‍w ‍dziewiętnastym ‍wieku ‍były ‍odnawiane ‍z ‍zastosowaniem ‍politury. ‍

‍Nie ‍ma ‍też ‍często ‍możliwości ‍powtórzenia ‍dawnej ‍technologii ‍politurowania. ‍Jak ‍wynika ‍z ‍moich ‍obserwacji ‍elementy ‍mebla ‍były ‍politurowane ‍przed ‍końcowym ‍montażem. ‍Można ‍to ‍stwierdzić ‍w ‍wielu ‍przypadkach ‍po ‍rozłożeniu ‍mebla. ‍Płyciny ‍drzwi ‍zwykle ‍są ‍zapoliturowane ‍do ‍samej ‍krawędzi ‍nawet ‍w ‍tych ‍miejscach, ‍które ‍są ‍schowane ‍pod ‍ramiakiem. ‍Okolice ‍gniazd ‍w ‍nogach ‍krzeseł ‍(ukryte ‍pod ‍elementami ‍cargi) ‍są ‍także ‍często ‍zapoliturowane. ‍

‍Także ‍różne ‍elementy ‍snycerskie ‍były ‍przyklejane ‍na ‍powierzchnię ‍wcześniej ‍zapoliturowaną. ‍

Plecy kanapy biedermeierowskiej. Krawędzie ramiaka nie dość, że są fornirowane także w tych miejscach, które nie są normalnie widoczne, to także zostały zapoliturowane. Powód jest oczywisty: o wiele łatwiej było wykończyć poszczególne elementy i złożyć z nich mebel, niż wykańczać mebel zmontowany.

Jeśli polituruję mebel nie zdemontowany to dojście do tych wszystkich załomków jest niezwykle trudne i sposobem jest rezygnacja z politurowania tamponem na rzecz pędzla. Rozwiązaniem jest zdemontowanie mebla co, jeśli tylko się daje, robię. W takim przypadku pojawia się inny problem: trzeba dosyć długo odczekać po zakończeniu politurowania by ściski, czy też inne przyrządy służące do ściągania elementów w czasie klejenia nie uszkodziły zapoliturowanej powierzchni.

Nie lubię oddawać właścicielom konserwowanych przeze mnie przedmiotów tuż po tym, jak uznam, że prace zakończone. Zawsze warto jeszcze chwilę poobserwować. W przypadku mechanizmów zegarowych jest to wręcz konieczność, chcę sprawdzić poprawność działania przynajmniej przez jeden okres zapasu chodu zegara, najczęściej jest to siedem dni. Jeśli coś jest nie tak, to konieczna jest kolejna “kwarantanna”. 

Może się też ujawnić jakiś defekt powierzchni. Zauważyłem, że moje widzenie przedmiotu jest zupełnie inne, gdy jest on w pracowni, a inne, gdy przeniosę go do części mieszkalnej. Inne oświetlenie, inny kontekst i, przede wszystkim, wszystkie elementy obiektu razem.

Właściwie to najchętniej większość przedmiotów trzymałbym u siebie przynajmniej przez rok po konserwacji (nikt się raczej na to nie zgodzi choć bywało już kilka miesięcy, ale to z powodu właściciela). Wynika to z tego, że jak zauważyłem, powierzchnie konserwowanych przedmiotów mniej więcej po roku “dojrzewają” do takiego stanu, jaki chciałbym widzieć jako końcowy efekt konserwacji.

Postarzanie, antykizacja to także składowe technik wykończeniowych. Stosuję, ale bardziej z powodów estetycznych. Postarzanie to przetarcia wykończonej politurowanej powierzchni, to odrobina wosku bitumicznego na zawerniksowanym mosiężnym okuciu, to delikatne przetarcie pozłoty. Wykonując wszystkie tego typu zabiegi mam na celu podkreślenie plastyki obiektu. Równomiernie błyszcząca powierzchnia robi wrażenie płaskiej nawet, jeśli jest wypukła.

© Copyright Zbigniew Roman