Ustawianie chodu zegara wahadłowego II.

Najprostszym przypadkiem ustawiania chodu jest zegar, w którym pręt wahadła jest połączony bezpośrednio  z wychwytem. Przykładem może tu być zegar talerzowy (Niemcy, koniec XVIII w.). Dodatkowo jest to ciekawy przypadek z dwu powodów. Po pierwsze, zegar jest zawieszany za kółko w górnej części oprawy a więc nie ma problemu pozycjonowania obudowy. Po drugie, wahadło jest z przodu zegara, przed tarczą i stąd dostęp do niego jest bardzo łatwy. W przypadku tego zegara ustawianie zgodności pionu wychwytu z pionem wahadła jest faktycznie tym samym.
Jedyną trudnością jest to, że nie jest jasne w jakiej pozycji jest wychwyt. Jego obydwie strony powinny być w równych odstępach od stałej części mechanizmu, z którą wychwyt współpracuje (unikam jak mogę terminów technicznych, jednak, tak dla zainteresowanych, ta stała część to koło wychwytowe). Czasami tak się może zdarzyć. Stąd też zawsze zaczynam od lekkiego popchnięcia soczewki wahadła i nasłuchuję. Jeżeli odezwą się dwa stuknięcia to nie jest źle, potrzebne pewnie będzie pewne doprecyzowanie.
Może się jednak zdarzyć, że, po takim wstępnym popchnięciu wahadła, usłyszę tylko jedno stuknięcie wychwytu. Oznacza to, że wychwyt jest odchylony od swojej osi. Nie wiadomo tylko w którą stronę. W takiej sytuacji poruszam wahadło ręką i szukam takiej jego pozycji, w której usłyszę stuknięcie. W przypadku takim, jak na ilustracji obok, przechylanie wahadła w prawo nie da żadnego efektu. Natomiast przechylenie w lewo doprowadzi do stuknięcia wychwytu a wręcz, prowadząc wahadło ręką, można uzyskać obydwa stuknięcia tyle tylko, że obydwa pojawią się na lewo od osi pionowej. Sposobem na doprowadzenie do poprawnego działania w tym przypadku jest wygięcie pręta wahadła w prawo. Zawsze bardzo ostrożnie przeprowadzam to wyginanie. Niebezpieczeństwo polega na tym, że można uszkodzić połączenie osi wychwytu z prętem wahadła albo wręcz uszkodzić wychwyt. Żeby się przed tym ustrzec zawsze przytrzymuję pręt wahadła tuż u nasady od strony wychwytu (przydatne bywają szczypce) i wtedy wyginam. Ugięcie staram się  wykonać jak najbliżej nasady, mniej jest wtedy widoczne.
Trudno jest przewidzieć konieczną wielkość ugięcia, trzeba do tego dojść kolejnymi próbami. Uginam odrobinę, popycham wahadło i nasłuchuję. Celem jest osiągnięcie równo brzmiących uderzeń obydwu stron.
W przeciwieństwie do zegara talerzowego we wszystkich pozostałych przypadkach praktycznie zawsze pierwszym etapem regulacji zegara jest prawidłowe ustawienie skrzyni zegara. Fatalnie wygląda krzywo stojący zegar podłogowy czy też krzywo wiszący zegar ścienny. A i zegary stołowe/kominkowe krzywo stojące wyglądają źle. W przypadku francuskich zegarów kominkowych często problemem jest także mechanizm zegara, a wraz z nim tarcza, przesuwające się w obudowie. Najpierw ustawiam we właściwy sposób skrzynię zegara i, jeśli jest taka możliwość (w przypadku angielskich zegarów podłogowych i tych francuskich wspomnianych powyżej jest to normą) także mechanizm wewnątrz obudowy. Niektóre skrzynki/obudowy zegarów mają regulowane nóżki ułatwiające ustawianie ale zwykle stosuję różnego rodzaju podkładki, trzeba je tylko ewentualnie odpowiednio zamaskować.
Chociaż jest to wbrew temu, co napisałem powyżej, to muszę wspomnieć o możliwości ustawienia chodu zegara poprzez przechylanie skrzynki czy też obudowy. Jest to przydatne w pewnych sytuacjach. Przykładowo, w czasie zakupu zegara, który „nie chodzi". Można nie mieć możliwości grzebać w zegarze a poruszenie obudową można nawet dosyć dyskretnie wykonać. Gorzej gdy ta możliwość ustawienia chodu jest wykorzystywana jako zasadnicza metoda. Znajomi (może im się ta pisanina przyda?) mają zegar ścienny i wyregulowali jego chód poprzez przechylenie skrzynki, bowiem inaczej nie umieli tego zrobić. Nie jest to chyba najlepszy sposób.
Regulacje chodu zegarów z wahadłem na stałe połączonych przeprowadza się tak samo jak w zegarze talerzowym tyle tylko, że dostęp do pręta wahadła nie jest tak łatwy. Nic dziwnego, że pręty wahadeł tych zegarów są często takie powykrzywiane. Jeśli wyprostować (żeby było ładnie) taki pręt wahadła działającego zegara to z pewnością przestanie on działać. Te wszystkie wygięcia zwykle staram się wykonać jak najbliżej góry pręta, o wiele mniej to widać a i ugięcie dla uzyskania danego efektu może być mniejsze niż gdyby je zrobić w pobliżu soczewki.
Regulację chodu zegara z wahadłem zawieszanym wykonuje się poprzez wygięcie pręta wychwytu, który jest właściwie takim małym wahadełkiem. Pręt wychwytu w dolnej części ma widełki za pośrednictwem których łączy się z wahadłem. Wahadło, poprzez sprężynkę, jest zawieszone na wieszaku.
Fakt, że pręt wychwytu jest wahadłem (oczywiście nieodpowiedniej długości) warto wykorzystać w czasie ustawiania chodu zegara. Otóż, wstępne ustawienie można zrobić bez zawieszania właściwego wahadła. Jest to o wiele wygodniejsze od ustawiania z zawieszonym wahadłem. Oczywiście, z takim krótkim wahadłem, zegar będzie szedł bardzo szybko ale pewnie już będzie się blisko właściwego ustawienia. W przypadku wahadeł sekundowych, a więc długich i o dosyć zazwyczaj ciężkich soczewkach, można mieć przed sobą jeszcze trochę pracy. I jeszcze jedna sprawa: widełki. Element wahadła, który przez nie przechodzi powinien mieć w nich pewien mały luz. Jeżeli będzie za ciasno to mechanizm odmówi chodu bowiem swobodny ruch wahadła będzie blokowany. Jeśli będzie za luźno to wahadło może mieć tendencję do odchylania się od płaszczyzny wahnięć i będzie się kiwać także do przodu i tyłu a nie tylko na boki, to bardzo brzydko wygląda (chociaż zegar będzie działał).
Pręt wychwytu, nawet w przypadku tak masywnej konstrukcji jak w tych angielskich mechanizmach, łatwo ulega deformacjom w czasie nieostrożnego transportu/przenoszenia. Podejmując ewentualne próby wyprostowania trzeba być bardzo ostrożnym bowiem można uszkodzić także wychwyt.
Na zdjęciu z lewej bardzo charakterystyczny dla mechanizmów francuskich (i naśladujących je), stosowany gdzieś do początku 19 wieku, system wieszania wahadła na nitce jedwabnej. Pręt wahadła zakończony jest haczykiem, która zaczepia się o nitkę. Inną charakterystyczną cechą jest to, że widełki przypominają widły (pewnie od tego rozwiązania wzięła się ta nazwa).
W tym przypadku w roli widełek występuje bolec, który wchodzi w otwór w pręcie wahadła. Jeszcze raz zwracam uwagę na to jak pogięte są te pręty wychwytów. Musiały te zegary stać w bardzo różnych miejscach, w różnych pozycjach, że te regulacje były zmieniane. A może co innego: może w mechanizmie coś zaczynało szwankować a tymczasem właściciel, zupełnie bezpodstawnie, upatrywał przyczyny w złej regulacji i od tego zaczynał. Jak wynika z moich doświadczeń regulacja chodu zegara raz dobrze zrobiona nie wymaga żadnych korekt przez kilka lat (taką mam perspektywę doświadczeń w tym zakresie). Jeżeli coś zaczyna się dziać z chodem to najprawdopodobniej jest jakaś inna przyczyna.
A tu dwa przykłady, można wręcz powiedzieć, o wiele bardziej technicznie zaawansowanych rozwiązań regulacji położenia widełek, regulacja za pomocą śruby. To rozwiązanie często spotykane w dziewiętnastowiecznych zegarach, szczególnie wiszących (z lewej strony). Rzadziej w kominkowych (z prawej). Pokręcanie śruby powoduje przesuwanie widełek w stosunku do pręta wychwytu (co jest analogiem wyginania pręta). Wygląda to na wygodniejsze i dające precyzyjniejsze możliwości regulacji rozwiązanie niż wyginanie pręta. Rzecz tylko w tym, że te rozwiązania są zazwyczaj w konstrukcjach zegarowych, gdzie dostęp do tych regulacji jest bardzo trudny. W ściennym zegarze wahadło jest wieszane na tylnej ścianie skrzynki, następnie mechanizm jest mocowany na wspornikach i dopiero wtedy można regulować (i trzeba się bardzo pilnować by nie poruszyć skrzynki co przy otwartych drzwiczkach jest dosyć trudne). Mechanizm zegara kominkowego jest zwykle w bardzo „ciasnej" obudowie. W obydwu przypadkach trudno jest włożyć rękę i dostać się do pokręteł a i kontrola wzrokowa zwykle nie jest możliwa.
Regulacja chodu zegara wymaga wiele cierpliwości i nierzadko jest czasochłonna. Każdy zegar niesie ze sobą pewne specyficzne trudności. W przypadku angielskiego zegara podłogowego regulację można przeprowadzać tylko stojąc na drabinie i miejsca, gdzie można operować rękami w czasie wyginania pręta wychwytu jest bardzo mało.
Cóż z tego, że w tym zegarze wykonywanie regulacji chodu jest wygodne, bowiem jest dobry dostęp do pręta wychwytu, skoro jego docelowym miejscem jest konsola na ścianie a gdy już tam się znajdzie to dostępu do niego nie ma (poza nakręcaniem i popchnięciem wahadła). W takim przypadku jedyna możliwość (poza niezwykłym szczęściem) to precyzyjne wypoziomowanie konsoli i regulowanie mechanizmu postawionego na też wypoziomowanej powierzchni.
2005©2017
  Zb. Roman