Naprawa uszkodzeń łoża lufy strzelby.
Dosyć typowym uszkodzeniem elementów drewnianych zabytkowej broni strzeleckiej są ubytki, wyłamania krawędzi łoża lufy. I nie ma się czemu dziwić. Ścianka łoża lufy po bokach, w górnej części jest bardzo cienka. Mimo to, że zwykle łoże jest wykonane z drewna orzecha, dosyć spójnego, niełupliwego to pojawiała się najwyraźniej jakaś możliwość zaczepienia o krawędź łoża ściśle przylegającą do lufy. Może w trakcie prac rusznikarskich? Tak, czy inaczej, spotkałem się już z kilkoma takimi uszkodzeniami, tak w pistoletach, jak i broni długiej.

Przed przystąpieniem do prac naprawczych demontuję lufę (aby to zrobić najpierw trzeba zdemontować zamek), ale uwaga, nie da się, oczywiście, wykonać uzupełnień bez lufy - konieczna jest do przymiarek. Jak zwykle w takich przypadkach, obojętnie czy to broń czy też mebel, sporo czasu zajmuje mi znalezienie odpowiedniego kawałka drewna, najważniejsze dla mnie by drewno miało odpowiedni rysunek i fakturę (inf.).
Widoczna na powyższym zdjęciu linia wyłupania fragmentu łoża musi zostać wyrównana, nie mam możliwości dopasowania wstawki do takiej krawędzi. Staram się zawsze jak najmniej usunąć oryginalnego drewna w trakcie dopasowywania, co w efekcie prowadzi do tego, że linia połączenia wstawki z oryginałem jest dosyć skomplikowana. Jest to nieco trudniejsze do wykonania, ale w efekcie wstawka jest mniej widoczna (a i więcej oryginału zachowane).

Kolejne przybliżenia, naprzemienne docinanie wstawki i łoża lufy (jak najmniej!), pozwoliły mi na uzyskanie zadowalającego spasowania. W końcowej fazie tych prac konieczne jest by lufa była w łożu, oznacza to konieczność odpowiedniego wyprofilowania wstawki od strony lufy. Nie zajmuję się na tym etapie profilowaniem zewnętrznej strony wstawki, ważne jest by wystawała nad powierzchnię drewna łoża. W trakcie tych operacji dociskam lufę do łoża za pomocą  ścisków a nie przetyczek, którymi lufa normalnie jest mocowana, daje mi to możliwość precyzyjniejszego docisku.

Do przyklejenia wstawki użyłem płynnego kleju skórnego Titebond (inf.), docisnąłem za pomocą sznurka. Przed klejeniem zabezpieczyłem lufę za pomocą folii polietylenowej.

Tak wklejona wstawka będzie się trzymać, ale jej odporność mechaniczna będzie dosyć mała, ścianki łoża są cienkie a więc i powierzchnia klejenia niewielka. W takich przypadkach stosuję sposób, który kiedyś widziałem: podklejenie płótnem. A ponieważ w tym przypadku na krawędziach łoża było wiele spękań drewna, zdecydowałem się na podklejenie tkaniną obu bocznych ścianek łoża. Użyłem cienkiej surówki jedwabnej ze względu na to, że łoże w tej strzelbie jest bardzo dobrze spasowane do lufy i stąd przestrzeń między nimi jest bardzo niewielka. Najpierw, po oczyszczeniu z kurzu i innych brudów, zaimpregnowałem łoże od środka wodą klejową. Po podeschnięciu przykleiłem tkaninę klejem skórnym na gorąco (inf.).

Pozostało wyrównać zewnętrzną powierzchnię wstawki i ujednolicić jej kolor. Wstawkę wykonałem ze starego, rozbiórkowego drewna, ale i tak różniła się kolorem i fakturą. By uzyskać pewne „zmacerowanie" wstawki potraktowałem ją kwasem azotowym. Ponieważ moje zadanie polegało także na oczyszczeniu i odnowieniu powierzchni całego łoża to użyłem DMF jako środek czyszczący. Następnie dobarwiłem bejcą torfową wstawkę. Łoże pokryłem kilkoma warstwami roztworu szelaku (inf.) i, po dobrym wyschnięciu, spolerowałem pumeksem z parafiną. Wytarłem jak najdokładniej całość z pumeksu i parafiny za pomocą miękkiej szmatki i naniosłem cieniutką warstewkę wosku bitumicznego. Po dwu dniach spolerowałem wosk.

2005©2017
  Zb. Roman