Skrzynie zegarowe,
czyli co się kryje pod piękną (często) powierzchnią.
Już kilka, a może i kilkanaście, skrzynek zegarowych przeszło przez moje ręce. W pewnej chwili zauważyłem, że wszystkie one mają pewne wspólne cechy konstrukcyjne, a może raczej należałoby powiedzieć, wykonawcze. Kilka z tych obserwacji przedstawię poniżej na przykładach trzech skrzyń zegarowych.
Zegar typu kartel (brak konsoli)
z boullowską dekoracją powierzchni.
Francja, około 1710.
Zegar podłogowy typu long-case. Anglia, około 1800.
Zegar stołowy.
Niemcy, około 1750.
Wszystkie poniższe przykłady fotograficzne przedstawiają oryginalny stan zachowania skrzynek bądź też są dokumentacją prac, jakie wykonałem przy poszczególnych skrzynkach. Specjalnie dobrałem obiekty pochodzące z różnych kręgów wykonawczych i różnego czasu powstania. Nie bez znaczenia są także gabaryty, od 220cm (long-case), poprzez 90cm (kartel) do 45cm. No i jeszcze jedna sprawa, najmniej wymierna, a mianowicie estetyczna: wszystkie te skrzynki robią na mnie dobre wrażenie, ich standard zewnętrznego wykończenia (te są akurat po moich zabiegach, ale widziałem analogiczne w oryginalnych stanach zachowania) pozwalałby oczekiwać także wysokiego standardu kryjącego się pod tą elegancką powierzchnią.
Drewno konstrukcyjne.
Moje główne zainteresowanie w tej analizie to konstrukcja skrzynek zegarowych, stąd też rozpocznę od drewna, które zostało użyte do wykonania podstawowego szkieletu. To, czym szkielet został przyobleczony, będę pomijał.

Wygląda mi na to, że podstawowym drewnem używanym do konstrukcji skrzynek zegarowych było drewno sosnowe. Bywało ono stosowane także w miejscach, w których, jak sądzę, nie powinno się pojawiać, ot choćby drzwiczki w zegarze stołowym. W czasie wycinania krzywizn krawędzie się strzępiły, kruchość drewna uniemożliwia wygładzenie (szerokość na krzywiznach to 8 - 10mm),  mocowanie szyby wymaga zastosowania gwoździków i wtedy listewki łatwo pękają. Mimo tych trudności drewno sosnowe było stosowane i to nie tylko w tym egzemplarzu, widywałem to także w wielu innych tego typu zegarach.
Drugim podstawowym gatunkiem drewna konstrukcyjnego była dębina. Była ona częstym budulcem w skrzyniach francuskich i angielskich, ale jej zastosowanie ograniczało się zazwyczaj do miejsc widocznych, te które kryły się pod wykończeniem najczęściej były sosnowe czy też wręcz świerkowe. Oczywiście lista gatunków drewien używanych do konstruowania skrzynek zegarowych jest dłuższa, ale te, które są obecne w przykładach tu przedstawionych, są dominujące.
Gatunki drewna to jedno a jakość użytego materiału to drugie. Może być wspaniała, gęstousłojona sosna i jest ona wtedy bardzo dobrym budulcem, pewnie lepszym od dębiny. W skrzynkach zegarowych stosowano jednak dosyć niskiej jakości materiał, często mam wręcz wrażenie, że były używane odpady od poważnej produkcji meblarskiej. Może to być nawet uzasadnione, szczególnie w przypadku małych skrzynek: potrzebne są małe odcinki drewna a więc szkoda marnować ładne, duże kawałki by pociąć je na małe listeweczki.
Trudno byłoby znaleźć skrzynkę zegarową, w której nie byłoby sękatego materiału. W sprawie sęków zawsze odczuwam pewną konsternację. Gdy przeglądać informacje o dawnych przepisach cechowych (tak polskich jak i innych) to można znaleźć informację o tym, że  nakładano na wykonawców obowiązek stosowania drewna bezsęcznego. Widziałem pewnie kilkadziesiąt skrzynek zegarowych i obawiam się, że nie było ani jednej, która byłaby "bezsęczna". Ale, pomijając przepisy cechowe, to i zdrowy rozsądek podpowiada by sęki omijać. Przecież trudniej jest wyrównać i wygładzić powierzchnię, sęk może wypaść (widać to na jednym z przykładów obok) i będzie już zupełnie źle, także klejenie na sęku powierzchniowego forniru czy też zrobienie innego wykończenia jest utrudnione.
W tym przypadku to mam wręcz wrażenie, że użyta została deska z odzysku, dosyć zniszczona powierzchniowo i tylko nieznacznie wyrównana heblem. Trochę mi przypominała klepkę od beczki (półokrągłe wymodelowanie i dziwne poprzeczne nacięcie) . Jej stan degradacji (zagrzybienie) nie mógł zostać osiągnięty w miejscu, w którym została zamontowana. Jest to bowiem deska, która jest "podłogą" w kartelu, gdyby do zniszczeń miało dojść w czasie, gdy ta deseczka była w skrzynce to już tej skrzynki nie byłoby i odwrocie, które jest normalnie widoczne dla widza, nie zachowałoby się w takim stanie.
Zapewne sposobem na zamaskowanie niedoskonałości drewna konstrukcyjnego, a także pewnych braków wykonawczych (o czym dalej) było malowanie wewnętrznych powierzchni skrzynek zegarowych. Zazwyczaj jest to czarna lub ciemnobrązowa tempera klejowa lub lakier spirytusowy. Mogę sobie jednak wyobrazić także inny powód: ciemne wnętrze skrzynki dawało dobre tło dla błyszczącego, mosiężnego mechanizmu.
Złącza konstrukcyjne.
Wygląda mi na to, że podstawową zasadą konstrukcyjną, jaką przyjęli twórcy skrzynek zegarowych, było: jak najmniej profilowanych złączy stolarskich. A i te, które były wykonywane pozbawione są praktycznie jakiejkolwiek finezji stolarskiej, którą zazwyczaj można spotkać w konstrukcjach meblowych.
Trudno powiedzieć o którymkolwiek z tych złączy, że jest wykonane precyzyjnie. Są one gorzej wykonane niż złącza, które spotyka się w innych konstrukcjach meblowych z tego czasu.
Warto zauważyć, że złącze z prawej jest jedynym profilowanym w skrzyni zegara long-case i jest to dolna ramka głowy.
Górny i boczny element powiązane złączem na jaskółczy ogon.
W mniejszych skrzyniach zegarowych osnową konstrukcyjną były podstawowe elementy tworzące obrys skrzyni (dół, góra i boki) połączone złączami profilowanymi i do nich doklejane były wszystkie elementy tworzące bryłę skrzynki.

W zegarach long-case złącza profilowane ograniczają się do pojedynczych elementów głowy zegara, wszystkie pozostałe złącza są klejonymi złączami kątowymi i są wzmacniane doklejanymi klockami.
Bardzo zaskoczyło mnie to, co odkryłem podczas demontażu obluzowanych doklejek w konstrukcji kartela. Okazało się, że klejone powierzchnie w kilku miejscach nie były spasowywane precyzyjnie i wykonawca musiał się posługiwać dodatkowymi uszczelnieniami. Nie były to późniejsze naprawy, a przynajmniej nic na to nie wskazywało. Konieczność takich uszczelnień wydaje się być dosyć oczywista. Jeśli wykonawca, a najprawdopodobniej tak robił, brał mały kawałek drewna i starał się go dopasowywać to miał znaczne kłopoty z dobrym wyrównaniem tak małej powierzchni. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby wyrównanie dużego kawałka drewna, a następnie, wycinanie z niego odpowiednich doklejek, no, ale tego dużego kawałka to było szkoda pociąć na małe, które można było znaleźć wśród odpadów.
Inną niezwykłą "ciekawostką", którą odkryłem w prezentowanych tu skrzyniach to sposób wykonania wręgi do zamocowania szybki drzwiczek. Wykonawca nie wykonał wręgi w listwie ramki drzwiczek a zamiast tego wypełnił kitem przestrzeń między wysuniętym obłogiem a szybą. Nie bardzo rozumiem, jaki zamysł tkwił za takim rozwiązaniem, przecież o wiele łatwiej byłoby uciąć listewkę i dokleić. A może, po prostu zapomniał o wykonaniu wręgi i nieco spanikowany ratował się tym dziwacznym rozwiązaniem.
kit
szyba
W wielu przypadkach wykonawca nie przejmował się najwyraźniej niedokładnościami spasowania, szczególnie w miejscach mniej dostępnych. Przykłady z lewej i poniżej.
W angielskiej skrzyni w wielu miejscach konstrukcji były stosowane gwoździe, a może raczej należałoby powiedzieć, ćwieki. Spotykałem je także w innych angielskich konstrukcjach meblowych, zapewne były standardowo dostępne. Ich stosowanie wydaje się mieć dwojakie znaczenie. Po pierwsze, były przydatne już w czasie klejenia, dzięki ich użyciu możliwe było upozycjonowanie względem siebie klejonych elementów co jest nie lada sztuką szczególnie w przypadku klejenia połączenia kątowego dwu cienkich deseczek (6 - 8mm). Po drugie, mimo niewielkich rozmiarów ćwieków stanowiły one wzmocnienie konstrukcji. Dosyć często zdarza się, że klej już zupełnie stracił właściwości wiążące a te ćwieki, także dlatego, że pordzewiały i rdza "związała się" z drewnem, ciągle dosyć dobrze trzymają całą konstrukcję. Ćwieki były także wbijane od strony elementów mających finalnie wykończone powierzchnie. W takim przypadku były one wbijane nieco głębiej, pod powierzchnię drewna i otworek był maskowany kitem lub szelakiem tak, że nie zawsze jest łatwo zauważalny.
2005©2017
  Zb. Roman