Uzupełnienie brakujących listew ozdobnych.

Większość mebli skrzyniowych jest wykańczana profilowanymi listwami. Są one zawsze elementami kształtującymi bryłę mebla ale, poza względami estetycznymi, konieczność ich użycia wynika z potrzeb technologicznych: maskują połączenia między elementami. Te listwy, które maskują połączenia ścienne są szczególnie narażone na odpadanie a to w związku z tym, że były klejone w miejscach trudnych do klejenia (sztorce) i szczególnie narażonych na odkształcenia (paczenie się, rozluźnianie się połączeń). Przykładem skrzynka zegarowa na zdjęciu obok.
Odciąłem odpowiedni kawałek i nakleiłem go na kantówkę, jej wymiary nie mają znaczenia, byle była dosyć sztywna, dała się zamocować w imadle i by możliwe było podejście narzędziami. Oczywiście nie miałem zamiaru wykonać ozdobnej listewki, która na zawsze pozostanie na kantówce! By ułatwić sobie odseparowanie wymodelowanej listewki od kantówki pomiędzy nimi umieściłem tekturę. Skleiłem ten pakiet klejem Titebond, bo trochę chciałem przyspieszyć prace. Rodzaj zastosowanego kleju nie ma tu zresztą znaczenia (oczywiście w pewnym zakresie), w wielu przypadkach wystarczy po prostu dwustronna taśma klejąca. Jeżeli używa się taśmy klejącej to nie ma, oczywiście, potrzeby stosowania tektury.
Gdy że pakiet listwa-tektura-kantówka już jest sklejony, to można przystąpić do najważniejszego: wykonanie profilu listwy. Użycie jakiejkolwiek frezarki elektrycznej właściwie nie wchodzi w grę (przygotowanie prowadenia byłoby bardzo skomplikowane). Trzeba mieć kilka podstawowych hebli profilowych i z nich „składać" profil. Mówiąc o podstawowych mam na myśli różne rozmiary hebli o półokrągłych stopach wklęsłych i wypukłych oraz multihebel (inf.)Właściwie tylko takimi się posługuję przy wykonywaniu listew profilowych. Mam kilkanaście hebli, które pozwalają bezpośrednio strugać nawet skomplikowane profile, ale chyba jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło bym potrzebował dorobić listewkę, którą mogę wykonać bezpośrednio heblem z mojej kolekcji. Zawsze coś się nie zgadza, a to za szeroki a to za wysoki nawet, jeśli profil ogólnie jest analogiczny do istniejącego na meblu. Te wszystkie heble o skomplikowanych profilach nadają się jedynie na półkę wystawową.
Wracając do wykonywania profilu tej listewki. Jak zwykle w takich przypadkach zaczynam od podstawowych płaszczyzn, które da się wykonać multiheblem z prostym ostrzem. Dzięki możliwości ustawienia odległości od krawędzi łatwe jest wykonanie „stopnia" profilu, w odniesieniu do tego stopnia (po uzyskaniu odpowiedniego wymiaru) wykonałem heblem półokrągłym wgłębienie w listwie. Praca heblem półokrągłym to już kwestia pewnej wprawy, nie ma on prowadnicy, muszą ją zastąpić ręce, a dokładnie palce. Przy mniejszej wprawie można użyć multihebla i wykonać nim w odpowiednim miejscu (środek przyszłego wgłębienia) niewielki rowek i następnie wzdłuż tego rowka prowadzić hebel półokrągły. Za każdym razem należy ustawić hebel na mały wiór.


W trakcie wykonywania profilu listwy podstawowe jest kontrolowanie zgodności profilu z istniejącymi jego fragmentami. Należy wyjść od właściwych wymiarów zewnętrznych, zwykle powiększam je o 1-2 mm („łatwiej gruby kijek ścieńczyć niż cienki pogrubić", cytuję z pamięci, więc nie gwarantuję dokładności). Można korzystać z różnych przyrządów, opiszę je pewnie przy innej okazji, a można też, jak to zrobiłem w tym przypadku, kontrolować kształt profilu poprzez przykładanie oryginalnego fragmentu, który został zdemontowany (bowiem ledwo się trzymał).

Gdy listwa już gotowa przycinam z niej odpowiednie odcinki i przyklejam gdzie trzeba. Słowo jeszcze o tym, po czym poznać, że listwa jest gotowa. Otóż jest gotowa, gdy jej profil ogólnie się zgadza i wygląda tak, jak oryginał - nie wykańczam ostatecznie, to nie ma sensu. A nie ma sensu, ponieważ właściwie nigdy profil zrekonstruowany nie będzie się zgadzał z oryginalnym w stopniu doskonałym, gdy przyłożymy je do siebie na korpusie mebla. Nie jest to kwestia niedoskonałości wykonania rekonstrukcji, to oryginalne listwy nie mają na całej swej długości dokładnie takiego samego profilu a do tego jeszcze dochodzą nierówności korpusu, na którym listwa jest montowana. Trzeba się zatem pogodzić z tym, że finalne wykończenie profilu zostanie przeprowadzone już po przyklejeniu zrekonstruowanych listew.

Zrekonstruowana listwa bezpośrednio po doklejeniu.
Zrekonstruowana listwa po dopracowaniu (dłutem) profilu tak, by się zgadzał z zachowanym oryginałem
Finalnie dopracowana (za pomocą cykliny i papieru ściernego) listwa różni się kolorem i tak to zwykle się dzieje. Nawet jeżeli, tak jak w tym przypadku, użyte zostanie stare drewno (tutaj wręcz z czasu bardzo bliskiego oryginałowi) to będzie różnica w kolorze. Wynika ona z tego, że oryginalne elementy mają powierzchnię utlenioną oraz, że nawet jeśli powierzchnia nie była oryginalnie bejcowana (co było standardowym zabiegiem) to jej kolor został zmieniony przez wykończenie. Można by oczywiście w tym miejscu zapytać „To po co, w takim razie, było brać stary materiał, skoro i tak jest różnica w kolorze? Można było wziąć nowy materiał, o wiele łatwiej dostępny." Rzecz jednak w tym, że w przypadku nowego materiału ujednolicenie kolorystyczne byłoby bez porównania trudniejsze. Stare drewno jest także utlenione wewnątrz i przez to strukturą jest zbliżone do oryginalnego, powierzchnia starego drewna jesionowego jest bardziej porowata, rozluźniona niż nowego drewna i przez to też lepiej (równiej) przyjmuje barwnik. Inną rzeczą jest to, że w tym przypadku wykorzystałem oryginalną starą powierzchnię materiału, z którego rekonstruowałem listwę i jest ona widoczna od spodu skrzynki.

Do barwienia użyłem bejcy spirytusowej firmy Fiorio Colori o kolorze teku. Jak zwykle było to dosyć niskie stężenie barwnika z niewielkim dodatkiem roztworu szelaku. Szelak utrwala barwnik i pozwala lepiej ocenić końcowy efekt a zarazem wstępnie impregnuje powierzchnię. Niskie stężenie bejcy pozwala skuteczniej kontrolować uzyskiwany efekt, w razie potrzeby należy nałożyć kolejne warstwy. Zazwyczaj używam ścinka materiału, z którego została wykonana rekonstrukcja jako materiału testowego.
Podstawową zasadą, którą staram się kierować jest to by zabarwić drewno a nie pomalować. Mówiąc innymi słowy, barwnik powinien wejść w drewno a nie pozostać na jego powierzchni. Zdarza się, że kolejne warstwy utworzą kryjącą powłokę. W takim przypadku nie ma innego wyjścia jak wziąć wełenkę stalową 0000, zwilżyć ją w spirytusie i zmyć powierzchnię a następnie potraktować powierzchnię nieco mocniejszym roztworem bejcy. Podejmując te kolejne próby uzyskania doskonałego koloru cały czas mam na względzie to, że całość będzie jeszcze politurowana a to oznacza, z jednej strony, że dobarwiana powierzchnia będzie podlegać zmianom, a z drugiej strony, że politura ujednolici całość powierzchni.

Rekonstruowanie listew profilowych jest jedną z częstych czynności i jest to dosyć uciążliwe. Podstawowym problemem jest konieczność wykonania profilu. Ale po kolei. Jak zwykle, w przypadku wykonywania jakiejkolwiek rekonstrukcji, bardzo ważny jest dobór materiału (inf.), z którego listwa zostanie wykonana. W tym przypadku jest to jesion, mam zapas elementów z rozbiórki starych mebli, więc to nie było problemem. Kłopotliwe jest to, że listwa ma dosyć mały przekrój (20 X 12 mm) i potrzeba jej około 60 cm (zawsze należy przyjąć pewien zapas, staram się go minimalizować, bowiem szkoda materiału). A kłopot polega na tym, że trudno jest przeprowadzać obróbkę takiej listewki, nie ma jej jak zamocować, ugina się pod naciskiem narzędzia. Można sobie z tym poradzić w ten sposób, że wykonuje się listwę (a dokładnie profil) na krawędzi deski i następnie odcina się gotową już listewkę. Tej techniki nie dało się zastosować w tym przypadku. Deska (element ramiaka drzwi szafy) była zbyt długa, musiałbym zrobić dwa razy dłuższą listwę niż potrzebowałem. Pozostała zatem druga możliwość.

2005©2017
  Zb. Roman