Moje materiały.
Myślę, że krytyczne dla efektów jakiejkolwiek konserwacji są użyte materiały. Na nic zdadzą się umiejętności i nawet najlepsze narzędzia, jeśli nie ma odpowiedniego materiału na wykonanie uzupełnienia. A jeśli chodzi o drewno, tak masyw jak i fornir, to najlepsze jest z odzysku z fragmentów starych mebli. Kupuję fragmenty mebli na targach staroci, kilka razy trafiłem na likwidację starego warsztatu renowacji mebli i zdobyłem zgromadzone tam kawałki drewna, a także zdarzało mi się znaleźć na śmietniku przydatne elementy meblowe. Używam także nowego drewna, gromadzę co ciekawsze napotkane kawałki i czekają one na swoje zastosowanie.

 Front szufladki mogłem zrekonstruować (to ta dolna na zdjęciu powyżej) tylko dlatego, że miałem kawałek odpowiedniego, akceptowalnego forniru brzozowego.

Coraz trudniej jest zdobyć fragmenty starych mebli. Dlatego bardzo dbam o każdy, nawet bardzo mały kawałek. Zresztą przechowywanie kawałków (można by wręcz powiedzieć: ścinków) ma i tę zaletę, że często udaje mi się znaleźć taki, który akurat ma odpowiedni wygląd i potrzebny rozmiar.

Właściwie drewno jest najważniejszym moim materiałem i najczęściej używanym. Używam także innych materiałów, wśród nich metali, szczególnie mosiądzu, a także różnych rodzajów kości czy też muszli. Staram się mieć to wszystko pod ręką, jest to straszliwa wyrwa czasowa, jeśli trzeba wychodzić po to by kupić decymetr kwadratowy blachy.

Gromadzę także stare okucia meblowe, zamki i to, co służy do ich mocowania, a więc gwoździe i wkręty. Ze zdobyciem tych ostatnich jest najtrudniej, rzadko kiedy pojawiają się na targach staroci. Na szczęście ci, którzy naprawiali meble przede mną, nie szczędzili gwoździ i wkrętów do wzmacniania konstrukcji meblowych i też trochę tego zebrałem.

Moje podstawowe miejsca zaopatrzenia to:

 
www.arte-msp.pl
W Arte kupuję właściwie wszystkie podstawowe materiały wykończeniowe: bejce, szelak, spirytus i pigmenty. Co i raz także okucia i zamki, a są to te, które mają najwyższą renomę światową wśród współcześnie produkowanych. No i kleje glutynowe.

www.henglewscy.com.pl
Ta firma zajmuje się sprzedażą instrumentów a także, szczęśliwie, materiałów zaopatrzeniowych dla lutników. Bardzo się ucieszyłem, gdy okazało się, że mają w swej ofercie kleje Titebond. Dzięki temu nie muszę już sprowadzać ich z USA (www.woodcraft.com), co miało jeden zasadniczy feler - długotrwałość operacji. Mają tam także inne trudnodostępne materiały jak wapno wiedeńskie czy też lakiery lutnicze i barwniki do nich.

"Drewno-Lux", 03-429 Warszawa, ul. Stalowa 65,  tel. 6195477
Zdarza się, że muszę użyć „nowego" drewna i wtedy jadę na Stalową. Mają duży wybór desek ponożowych (pozostałość po cięciu forniru), które mają tę zaletę, że po procesie obróbki wodno-termicznej będącej przygotowaniem do cięcia forniru, zaczynają przypominać „stare" drewno, które także jest pozbawione większości normalnych naprężeń. Nie bez znaczenia jest także to, że na forniry wybierane jest drewno bezsęczne i o ciekawym usłojeniu. Kupuję tam także forniry, mają spory wybór obłogów (1,5 - 2 mm) ciętych nożem, zdarzają się także obłogi cięte piłą.

2005©2017
  Zb. Roman