Przyjechała do mnie komoda. Jak zwykle, zanim zabiorę się do pracy konserwatorskiej, staram się jak najlepiej zapoznać się z obiektem. Zawsze bardzo mnie ciekawi kto i kiedy mógł go wykonać. Istotne jest dla mnie takie zaznajomienie się, i to nie tyle z przedmiotem ile z jego wykonawcą. Jest to dla mnie szczególnie ważne wtedy, gdy na pierwszy rzut oka widać, że konieczne będą rekonstrukcje, tak, jak w tym przypadku.

Umiejscowienie stylistyczne jest pierwszą sprawą, nad którą się zastanawiam. Ten przypadek nie jest dla mnie łatwy. Nie jest to typ stylistyczny, który często spotykam. Oczywiście ogólna bryła komody jest dosyć czytelna: jest to mebel w typie klasycystycznym. Trudne jest umiejscowienie dalszych elementów, znalezienie dla nich wspólnego mianownika. Jedyny charakterystyczny element zdobniczy, który jest dla mnie czytelny na pierwszy rzut oka to mosiężna listewka wokół ryzalitowego występu na froncie, jest to charakterystyczne dla mebli wywodzących się od pomysłu Jacoba i był to typ zdobienia bardzo popularny w wielu kręgach meblarskich. Musiałem spędzić sporo czasu przeglądając różne materiały zanim dotarło do mnie, że w ogólnym zarysie bryły komoda ta jest zbliżona do mebli projektu Sheratona, charakterystyczne są tu szczególnie smukłe kolumienki na narożnikach przodu a także dobór materiałów: fornir mahoniowy na całości mebla i drewno satynowe, z którego wykonano kolumienki i inne elementy zdobnicze. Ale zupełnie nietypowe dla estetyki Sheratona jest wprowadzenie na froncie komody architektonicznego układu ryzalitowego.

Ciekawy element technologiczny: ta kolumienka (zdjęcie z lewej) została wykonana z trzech sklejonych deseczek (druga kolumienka także była klejona). Jest to niezmiernie rzadkie rozwiązanie, wynika to z tego, że klejenie takich elementów nie jest łatwe a nie jest w tym przypadku koniecznością technologiczną. Trudność klejenie wynika z tego, że drewno satynowe, jak większość twardych drewien egzotycznych, zawiera olejki, które bardzo utrudniają klejenie. Podziwiam tego wykonawcę, który był w stanie tak dobrze skleić te deseczki i to, zapewne, za pomocą kleju glutynowego. Na dole nogi wyraźnie widać linię klejenia, ale to tylko dlatego, że najprawdopodobniej stała ona na bardzo wilgotnym podłożu i nastąpiły odkształcenia drewna. Na górze tej kolumny (zdjęcie z prawej) linia łączenia jest o wiele mniej widoczna a klejenie można rozpoznać głównie na podstawie delikatnej różnicy w usłojeniu. Dlaczego wykonawca podjął taki trud klejenia? A może nie miał balika odpowiednich rozmiarów?

Dlaczego kluczynka nie została umieszczona na środkowej osi komody, co jest standardem. Nie widzę żadnych powodów, które nakazały wykonawcy umieścić ją w tak nietypowym miejscu.

Kolejny element frontu, na który zwróciłem uwagę ze względu na nietypowy wzór to gałki zamontowane do szuflad. Istniejące gałki są oczywiście wtórne (zdjęcie z lewej), ale rzecz w tym, że oryginalnie były montowane podobne. Brak jest jakichkolwiek śladów typowych okuć, które zwykle mają szyld. Tu najwyraźniej oryginalnie były gałki - rzecz chyba w ogóle niespotykana na meblach kontynentalnych (to z perspektywy Anglii) a typowa dla mebli Sheratona (znowu ten Sheraton!) z tym, że raczej były one metalowe, chociaż istniejące gałki dosyć dobrze są utrzymane w stylistyce Sheratona. Zastanawiające, dlaczego dla istniejących gałek w dwu szufladach (górna i środkowa) zrobiono nowe otwory a w jednej wykorzystano już istniejące. Na zdjęciu z lewej oryginalny otwór mocowania gałki widoczny poniżej nasady istniejącej gałki.

Wymiary: wysokość - 850, szerokość - 118, głębokość - 595 (mm).

Boki komody (zdjęcia z lewej i prawej), fornirowane mahoniem jako elementy zdobnicze mają wstążki intarsjowe. Jedna z nich, tworzy prostokąt, druga umieszczona jest bezpośrednio pod blatem. Obydwie wykonane są z czarnego drewna (robi wrażenie czarnego dębu, ale trzeba się temu przyjrzeć) i jasnego drewna, najprawdopodobniej satynowego (wyraźnie jest to widoczne we wstążce pod blatem).

Blat komody, kryty fornirem mahoniowym za jedyne zdobienie ma wstążkę analogiczną do tej na bokach. W tym miejscu słowo o mahoniu, który został użyty do wykonania tej komody. Otóż z pewnością jest to mahoń (Swietenia spp.) z Ameryki Środkowej, nie mam, niestety materiału porównawczego by wykonać dokładniejszą identyfikację. Wygląda mi ten mahoń na taki sam, jak ten, który już wiele razy spotykałem na meblach z końca XVIII i początku XIX wieku. Typowa dla tego okresu jest także grubość forniru, wynosi ona 1 - 1,2 mm

Plecy wykonane zostały z dwu desek ułożonych poziomo (zdjęcie z lewej). Widoczne są ślady hebla zdzieraka, deski nie były gładzone, mocowane są na kołki Wszystkie te elementy są charakterystycznymi cechami typowego XVIII-wiecznego wykonawstwa meblowego.

Jeden z kołków mocujących plecy, kształtem bardzo przypomina kołki spotykane w meblach wykonywanych na Śląsku (mam na myśli cały rejon wrocławsko-drezdeński).

Od tyłu komody wyraźnie widać listwę czołową wzmacniającą/stabilizującą deski blatu komody. Listwa czołowa wykonana jest z drewna dębowego, deski blatu to sosna. Analizowałem budowę kilkudziesięciu komód, pierwszy raz widzę takie rozwiązanie. Wydaje się ono być bardzo racjonalne i zwykle dziwię się, że nie jest stosowane w przypadku wszelkiego rodzaju blatów. Chociaż, z drugiej strony, może jest to niepoprawne myślenie - blat tej komody uległ spękaniu, a dokładnie rozklejeniu się desek między sobą i doszło do powstania szpar (a może, gdyby nie listwa czołowa, to blat by się w ogóle rozpadł?)

Szuflady również dostarczają kilku tematów do zastanowienia się. Cała konstrukcja szuflad wykonana jest z drewna sosnowego, jest to dosyć dziwne. Charakterystyczne dla mebli tego stylu jest to, że fronty szuflad były wykonywane z drewna brzozowego, a nierzadkie są także przypadki, że tylko tylna ścianka szuflady była z drewna sosnowego a wszystkie pozostałe elementy z brzozy.

Zwraca także uwagę grubość elementów szuflady: wszystkie ścianki szuflad są jednakowej grubości. Zazwyczaj boki i tył są wyraźnie cieńsze od przodu.
Drewno sosnowe użyte do konstrukcji szuflad jest bardzo dobrej jakości, we wszystkich deskach trzech szuflad jest około 10 sęków, w dnach są tylko małe sęczki, zazwyczaj wygląda to o wiele gorzej nawet w meblach wysokiej klasy. Co prawda jeden z tych sęków jest wyjątkowo kompromitujący i bardzo się dziwię, że zostało to tak zrobione. Nie wygląda na to by ten sęk wypadł w jakiś czas po wykonaniu mebla, także bardzo niestarannie opracowano powierzchnię wokół niego (jest to trudne do zrobienia, ale możliwe).

Zastanawiające jest złącze boków z frontem szuflady. Czopy boków szuflady wchodzą w gniazda wykonane w przedniej ściance od tyłu a nie z boku - nigdy wcześniej nie widziałem takiego rozwiązania. Jest ono bardzo dziwaczne, oczywistym jest niebezpieczeństwo wysuwania się boków wskutek naprężeń powstających w trakcie wysuwania szuflady, ale nie to nie jest powodem uszkodzeń w tym przypadku. Powodem wysunięcia się czopów jest spaczenie się frontu szuflady, najprawdopodobniej wskutek wilgoci. Złącza były bardzo dobrze sklejone, co nie jest zwykle spotykane, jak widać doszło do powyrywania drewna a linia klejenia nie puściła. Niemniej pozostaje pytanie o to, dlaczego tak to zrobiono? Nie mam żadnego pomysłu.

Z lewej widok złącza z zewnątrz, z prawej widok od wewnątrz szuflady.

 Złącze boku szuflady z tyłem zrobiono w standardowy sposób, czopy są wykonane według zasad obowiązujących na przełomie XVIII i XIX wieku, są one dosyć cienkie, a ich grzbiety bardzo wąskie (zdjęcie z prawej).

Dno szuflady mocowane jest we wręgach w bokach i przodzie szuflady, przybijane od spodu do tylnej ścianki. To rozwiązanie zaczęto stosować pod koniec XVIII wieku.

Dno szuflady jest mocowane do spodu tylnej ścianki za pomocą drewnianych kołków, analogicznych w formie do tych, którymi są mocowane plecy. Wszystkie  kołki wykonano z drewna sosnowego.

Różnica grubości frontu szuflad (tworząca ryzalit) została uzyskana poprzez naklejenie deseczek. Raczej spodziewałbym się wycięcia obniżenia w odpowiednio grubej desce, takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć dosyć kłopotliwego klejenia dużych powierzchni - cały czas pamiętam o tym, że wykonawca tej komody dysponował jedynie klejem glutynowym.

W komodzie jest zamontowany jeden zamek umożliwiający jednoczesne zamknięcie wszystkich szuflad. Zamek, umieszczony w środkowej szufladzie, ma typową formę zamka osiemnastowiecznych mebli: prosta puszka mieszcząca mechanizm zamocowana jest na przedniej ściance szuflady.

Zamek ma ciekawą konstrukcję, dwa rygle są przesuwane jednym kluczem, który musiał mieć dwa pióra po przeciwległych stronach trzpienia (czyli tak, jak typowe klucze kas pancernych), pełne wysunięcie rygli wymagało dwukrotnego przekręcenia klucza.

W dolnej i górnej szufladzie zamontowane są stalowe jarzma, w które wchodzą rygle zamka.
W desce dzielącej górną i środkową szufladę jest blokada uniemożliwiająca wysunięcie szuflad po zablokowaniu ich zamkiem (zdjęcie poniżej).

Jarzmo w górnej szulfadzie umieszczone jest na dolnej krawędzi przodu szuflady, poniżej dna (zdjęcie powyżej).
Jarzmo w dolnej szufladzie znajduje się tuż przy górnej krawędzi szuflady (zdjęcie z prawej).
Nie mam pomysłu, co do tego, z jakiego kręgu wykonawców może pochodzić ta komoda. Trudno jest mi ułożyć sensowną całość z tej mozaiki bardzo czytelnych elementów stylistyki Sheratona, wtrętów myślenia Jacoba i śląskiego wykonawstwa wysokiej klasy. Nie martwi mnie to specjalnie, chociaż miło byłoby wiedzieć, dla mnie najważniejsza jest tu klasa wykonawstwa, jej jakość. A mam wrażenie, że mam tu do czynienia z klasą mistrzowską. Klejenie drewna satynowego jest uważane za sztukę najwyższej rangi; jest to jasne drewno i najmniejsza niedokładność spasowania będzie widoczna jako okropna czarna linia. Deseczki, z których sklejono balik do wytoczenia kolumienek tej komody, musiały być fantastycznie spasowane skoro nawet po 200 latach, przebywaniu w niesprzyjających warunkach, nie jest na pierwszy rzut oczywiste, gdzie przebiega linia klejenia. Konstrukcja blatu, sposób uzyskania ryzalitu na szufladach są kolejnymi dowodami wysokiej klasy wykonawstwa. Także jakość użytego materiału stawia tę komodę w rzędzie nieprzeciętnych. Jednocześnie miejsce umieszczenia zamka (a w konsekwencji otworu klucza w szufladzie) i konstrukcja złącz w przodach szuflad są zupełnie niezrozumiałe. W tym musiał być pewien zamysł, myślę, że nie jest możliwe by wykonawca tej klasy zrobił coś przypadkowo bądź popełnił aż takie błędy.

2005©2017
  Zb. Roman