Julia

2005©2017
  Zb. Roman
 
Nazwa pochodzi oczywiście od imienia osoby, dla której pióro zrobiłem.
Pióro ma formę smukłego ściętego stożka. Wykonane jest z materiału o ładnej nazwie Lapis Blue i według informacji sprzedającego pochodzi ze starych zapasów znanego producenta piór Conwey Stewarta. Bardzo to przyjemny materiał, dobry w obróbce i dał się dobrze wypolerować.
Analogicznie do zewnętrznej formy starałem się także utrzymać wewnętrzną (po zdjęciu skuwki) formę pióra. Ważna okazała się tu złota stalówka firmy Jowo w formie czubka strzały.
Jako uzupełnienie do pióra zrobiłem etui. Tu już sięgnąłem do swoich zapasów starych materiałów odzyskanych z przedmiotów, które konserwowałem. Różowa ircha (resztki wyściółki kufra) okazała świetna na wnętrze etui, a fragmenty skóry z blatu biurka poszły na zewnętrze i nawet udało się wkomponować krawędź ze złotą dekoracją. Etui z tektury obklejone skórami jest wystarczająco sztywne. Pióro wsuwa się całe w etui a w celu wyjęcia trzeba nacisnąć węższą końcówkę etui gdzie umieściłem „popychadełko", które wysuwa pióro.
Pióro było na prezent z okazji czterdziestych urodzin i stąd na złotej płytce zamykającej grubszy koniec pióro została wygrawerowana liczba 40 z inicjałami właścicielki. Drugi koniec pióra zamyka analogiczna gładka płytka.
A oto wymiary pióra podane w milimetrach.
W piórze zamontowałem typowy konwerter.
Forma pióra Julia spodobała mi się na tyle, że  uznałem iż warto wykonać wersje z inną dekoracją. Miałem już trochę opanowaną technologię kompozycji żywicowych na szkielecie mosiężnym i zdarzyło się, że wpadłem na pomysł zatopienia w żywicy porostów, których w pewnej okolicy wiejskiej jest w bród.
W tym piórze zrezygnowałem z konwertera, jest ono napełniane zakraplaczem dzięki czemu zapas atramentu jest o wiele większy.
Jednak nie wszystko złoto, co się świeci. Co złoto, to złoto. Jednak jest różnica. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie z lewej: na górze mosiądz, poniżej mosiądz złocony i widać, że warto złocić.
Kolejna wersja pióra Julia. Tym razem z dekoracją bursztynową na mosiądzu. Pióro to zrobiłem żeby sprawdzić czy ma sens złocenie mosiężnego szkieletu. W poprzednich konstrukcjach (Slupek, Wrzeciono) kompozycję żywicową nakładałem na dobrze wypolerowany mosiądz, który wyglądał jak złoto.